Statystyki serwisu wkotwicki
kupować W marcu rozpoczynami wielką promocję nowej płyty wraz z naszymi dobrymi znajomymi BEACH z Niemiec, zapraszamy na koncerty! Yes! Our new album is ready! If you want to buy "...only music can save us!", click here! In March we are going on tour with our friends from Berlin, the band "Beach". See you in concerts! Płytka już gotowa, na 10 lutego przewidujemy premierę. Jeżeli jest ktoś zainteresowany nabyciem płytki niech przyśle nam maila CHCE KUPIĆ Jeśli chcesz posłuchać zobacz na stronie www.myspace.com/3moonboys . Już za chwile rusza nasza nowa strona która musiała być bardziej rozbudowana ze względu na to że mamy coraz to więcej materiałów i coraz to mniej miejsca na umieszczanie informacji. Więc prosimy o cierpliwość. Od 1-12 marca planujemy koncerty w Polsce i Niemczech razem z Beach'em. Więcej w dziale CONCERTS Zapraszamy!!! Płytka już gotowa, na 10 lutego przewidujemy premierę. Jeżeli jest ktoś zainteresowany nabyciem płytki niech przyśle nam maila CHCE KUPIĆ Jeśli chcesz posłuchać zobacz na stronie www.myspace.com/3moonboys . Już za chwile rusza nasza nowa strona która musiała być bardziej rozbudowana ze względu na to że mamy coraz to więcej materiałów i coraz to mniej miejsca na umieszczanie informacji. Więc prosimy o cierpliwość. Wieczorna, radiowa premiera nowej płyty! First sounds of the new album on the radio! Witamy w nowym roku. ONLY MUSIC CAN SAVE US! już niedługo. Wszystkich tych którzy są spragnieni nowych dźwięków, zapraszamy do przedremierowego odsłuchania płyty, podczas audycji Adama Droździka w Radiu PiK 15 stycznia (niedziela). Welcome in 2006! The premiere of our new album soon! We are going to Adam Droździk's programme in PiK Radio on 15th January 2006 (Sunday). Koło godziny 23.30. Ci, którzy nie mają możliwości słuchania przez zwykły odbiornik zapraszamy na stronę internetową radia www.radiopik.pl z której można słuchać on-line. If you want some new sounds of 3moonboys, turn the radio on and switch to UKF 100,1 or visit the site of the Radio PiK: www.radiopik.pl Koniec koncertów na rok 2005 End of the concerts in 2005. Zakończyliśmy koncerty na ten rok, chcieliśmy wszystkim podziękować którzy na nich byli oraz za ich ciepłe słowa jak i ich orgaznizatorom. We ended our concerts in this year. We would like to thank everyone who have helped us so far and our audience for a warm reception. Na marzec 2006 planujemy trasę koncertową po Polsce i Niemczech (po 6 koncertów na kraj) razem z zaprzyjaźnionym berlińskim zespołem Beach. Prace związane z nową płytą nadal trwają, właśnie kończymy robić mastering i robimy okładkę. We are going on tour in March 2006 with the band Beach from Berlin. We are still working on a new album. We are doing mastering and the cover. The premiere soon! Only, only, only... cały czas Only, only, only... all the time. Intensywne prace związane z nową płytą cały czas trwają, jesteśmy w trakcie robienia miksów, później mastering, okładka, nowa strona etc. We are working hard on our new album. We are mixing our material. We are designing the cover of the album and the new website. Tytuł nowej płyty będzie "...only music can save us!" a premiera przewidziana jest na luty 2006. A póki co przygotowywujemy się do trzech koncertów: 20.11 - Wołów "Pasja" 26.11 - Bydgoszcz "Mózg" 08.12 - Toruń "Odnowa" razem z Variete Na ten drugi szykujemy pare niespodzianek, min. wizualizację wykonane przez Radka Drwęckiego. Mieliśmy małą awarie serwera i zniknęło pare wpisów - sorki ale to nie nasza wina ;) The new album is called "...only music can save us!". The Premiere is planned for February 2006. We are preparing for three concerts now: 20.11 - Wołów "Pasja" 26.11 - Bydgoszcz "Mózg" 08.12 - Toruń "Odnowa" with Variete We are preparing new visualisations (by Radek Drwęcki) for the second concert (in Bydgoszcz). Po Tymawie, na jawie... Back from Tymawa! Wróciliśmy już z naszych "Stepów akermańskich", stało się nagraliśmy nowy materiał, który zostaje nam "jedynie" zmiksować, zrobić mastering, okładeczke i będzie gotowy - przewidywany czas wydania to luty 2006. We set off to Tymawa Wielka full of optimism and we returned in a good mood. W miarę możliwości przygotujemy mini fotoreportarz z pobytu w Wielkiej Tymawie - gdzie odbyła sie sesja nagraniowa... Kolejną sprawą, jaką teraz jeszcze się zajmniemy będzie niewątpilie kolejna, bo już czwarta edycja "3moonboys prezentuje" - szczegóły na stronie www.3moonboys.com/presents/ We managed to record some promising material, and our ideas were enriched by the excellent acoustics of an ordinary barn. The silence and peace of the meadows and fields were now and then disturbed by the sounds of the songs, all of which were to be incorporated into the album "...only music can save us". In addition, the tracks were influenced by our silly sense of humour, which can only manifest itself somewhere far away from the mainstays of civilization. We are preparing the 4th edition of "3moonboys presents". More information on the site: www.3moonboys.com/presents/ Ostatnia impreza, czas do pracy... Last event, now we are going back to work! Oj się działo, działo na bydgoskiej Muszlifest, pozdrowiamy i dziękujemy wszystkim którzy przybyli na ten koncert jak i organizatorom za naprawde dobrą imprezę. We are back from the concert on "Muszlafest"! Thanks for a really great event! In the MEDIA section there are some photos by Bartek Klimek. Oby tak dalej. Fotki z tej imprezy można już znaleźć w dziale media. A nasze plany rosną w siłę i przybierają materię, otóż 18.09 wyjeżdzamy w malownicze i tajemnicze tereny by oddać się totalnie jednemu celowi - nagrywaniu nowego materiału, który nagrywać będzie z nami już niezmieniennie Grzegorz Kaźmierczak, o szczegółach produkcyjnych będziemy informować na bierząco, termin wydania planowany jest na przełom styczeń/luty 2006. Zatem cierpliwości... On 18th September 2005 we are going to Wielka Tymawa. There we will record our new material for new album. We will record with Grzegorz Kaźmierczak again. The premiere of the new album is planned for February 2006! Tschus! małe info o nas a little bit of us 3moonboys to projekt, powstały na gruzach Charlie Sleeps i Piątej Strony Świata, którego brzmienie ktoś, kiedyś, określił jako hard romantic garage. Materiał, prezentowany podczas koncertów oraz zarejestrowany na pierwszej płycie zespołu pt."3moonboys", jest rezultatem konsekwentnych poszukiwań oraz eksperymentów. Czterej muzycy (Wojtek Kotwicki, Piotr Michalski, Marcin Karnowski i Radek Maciejewski) splatają poszczególne emocje w spójną, pulsującą całość, natomiast senno-marzycielski charakter ich muzyki otaczają gitarowym, często monolitycznym hałasem, wprawiającym w ruch wyobraźnię. "Tworzą rozległą przestrzeń, która rozciąga się gdzieś wysoko". W ten sposób możemy się znaleźć w zupełnie innej rzeczywistości, do której łatwo jest potem wrócić myślami, chociażby stukając w szybę autobusu lub szeleszcząc poszczególnymi stronami czytanej przez nas książki. 3moonboys is a project that emerged from the groups called Charlie Sleeps and Piąta Strona Świata, the sounds of which someone once referred to as 'hard romantic garage'. The material incorporated in the program of their concerts as well as the one recorded on their debut CD entitled "3moonboys" is a direct result of innumerable experiments as well as the consistent search for the best solutions. The four members of the group (Wojtek Kotwicki, Piotr Michalski, Marcin Karnowski and Radek Maciejewski) try to merge their individual emotions into a concise thread, whereas the dreamy-like feel of their music is often accompanied by the monolithic noise, which enhances imagination. "They create a vast space which reaches somewhere high up". This enables the listeners to find themselves in a completely different reality, which can be easily referred to in thoughts later on, at least while knocking on the bus window or rustling the pages of the book that one is currently reading. ROK 2006 YEAR 2006 TRASA 3moonboys & Beach (de) 12.03 (PL) Bydgoszcz, Mózg 11.03 (PL) Wrocław Firlej 10.03 (PL) Piekary Śląskie - Schron 09.03 (PL) Warszawa, Jadłodajnia Filozoficzna 08.03 (PL) Krotoszyn, Rozchulantyna 07.03 (PL) Poznań, Cafe Mięsna 05.03 (D) Berlin - Cafe Zapata 04.03 (D) Berlin - Schokoladen 03.03 (D) Braunschweig - Nexus 02.03 (D) München - Feierwerk 01.03 (D) Halle - Reilstr. 78 ROK 2005 YEAR 2005 12.08 Toruń "Odnowa" razem z Variete 11.26 Bydgoszcz "Mózg" 11.20 Wołów "Pasja" 09.10 Bydgoszcz "Muszlafest" 05.14 Dresden "AZ Conni" 05.13 Weimer 05.08 Berlin "tacheles" 04.22 Krotoszyn "Rozchulantyna" 04.16 Szubin "MDK" 04.15 Wołów "MDK" 04.14 Poznań "Kisielice" 03.18 Kraków "Kawiarnia Naukowa" 03.17 Bydgoszcz "Mózg" / (Beach, Kamas) 03.16 Warszawa "Diuna" 02.26 Ciechanów "Centrum Kultury i Sztuki" ROK 2004 YEAR 2004 08.12 Poznań "Piwnica 21" - Kulturalny supermarket 02.12 Warszawa "Diuna" 21.11 Rzeszów "Rejs" 20.11 Tarnów "Przepraszam" 19.11 Kraków "Kawiarnia Naukowa" 18.11 Łódź "Jazzga" 17.11 Gdynia "Ucho" 13.11 Bydgoszcz "Mózg" / (Blue Raincoat, Whipping Willow) 15.10 Łowicz "II ObiegArt Festiwal" 10.07 Bydgoszcz "Muszla koncertowa" 21.05 Bydgoszcz "Mózg" 24.04 Bydgoszcz (Stary Rynek) 03.04 Szubin / Mordy 29.02 Bydgoszcz "Wiatraczek" / Supreme MUZYCZNA.PL 3moonboys - 3moonboys Można zamknąć oczy, zapomnieć się. czując ten rytm, to brzmienie. często na jednym tonie. często bajkowe... 3moonboys - 3moonboys Można zamknąć oczy, zapomnieć się. czując ten rytm, to brzmienie. często na jednym tonie. często bajkowe. z vocalem przypominającym czasem Tom'a York'a a muzyką w klimatach Sigur Ros i Mogwai. poza tym powiewa tu nuta oryginalności która wciąga. wpadasz w trans. zaczynasz czuć muzykę całym ciałem. zapadasz się w jakąś kosmiczną otchłań a 3 księżycowych chłopców prowadzi Cię za rękę. chcesz ją wyrwać bo czasem natężenie chaosu jest zbyt duże ale nie możesz bo jednoczesnie poraża Cię piękno. chcesz być w tej przestrzeni dźwięków bardzo bardzo długo... :(A_lon{e})g trip : a potem czujesz się okręcony przez Blushes i już nic nie wiesz.. Można tylko krzyknąć :Evaded Me: I pomyśleć że to polska kapela... THE MUSIC BOY THE MUSIC BOY Ostatnio ktoś mówił o najważniejszych "zjawiskach" koncertowych w Polsce. Że niby pustki, że coś tam. A pustka i owszem. Przed nimi stwory wodne jaszczury, chcą pachnąć Islandią, chcą być jak polskie Sigur Rós [nawet ten sam sposób trzymania smyczka] chcą być jak polskie mogwai a krzywe wizualizacje odbijają się im od koszulek. Stwory wodne ze stolicy ani słowa więcej, bo to nie gwiazda wieczoru. A po prezentacji przed gwiazdy wspomagającej klub pustoszeje. I oto są a nazywają się 3moonboys z miasta Bydgoszczy. Na scenie prezentując się jak mało, kto. Choć najważniejsza w tym wszystkim jest muzyka. Stuki mruki, talerze nie kończące się gitarowe pętle. Mają swoją ciemną stronę i mają swoją jasną stronę. To jest takby muzyka z księżyca, jakby chłopcy z Jowisza albo z jakiejś planety z trzema księżycami. Nie chcesz żeby się skończyła, a przecież to dopiero początek. Niby debiutanci a jednak nie do końca. Młodzi i doświadczeni. Na scenie jest nie trzech ale pięciu chłopców. Psychodelia ich grania, porusza każdą strunę w mojej duszy. Każdy z nich zdaje się jakby miał pierwiastek dziwnej muzycznej energii. Grają tak, że nastąpi chyba rozstrojenie mojej muzycznej jaźni i zaczynają się we mnie odzywać schizofreniczne zapędy. Sceniczne wizualizacje potęgują wrażenia. Wersja live. To jest najlepsza rzecz, jaką widziałem w ciągu ostatnich pięciuset dni na polskiej scenie małego klubu. To jedna z najlepszych polskich kapel ostatnich czasów, druga z najważniejszych płyt roku, może załapią się do kategorii debiut. W radiu nie usłyszysz takiej muzy, a jeśli tak to powiedz mi w którym, bo w naszym kraju nie ma teraz dobrej radio-stacji. Z minuty na minutę wydaje się być piękniej, kiedy już muzyką chwycili mnie jak pająk w swoją pajęczynę. Choć nie są bez błędni. Z sekundy na sekundę, zaczynam żałować, że nie byłem w Bydgoskim mózgu na początku trasy, a przecież była bezpłatna wejściówka. Ciekawe jak prezentują się w swoim mieście przed swoją publicznością. Bo w tym małym klubie dużego miasta, wrażenie jest bardzo dobre i duże, choć aż dziw ludzi mało. No tak wszyscy wyszli po jaszczurach, a może boją się spojrzeć swojej muzyczno schizofrenicznej duszy prosto w oczy. Warszawka spłonie, i ja płonę w sieci tych dźwięków, które poruszają każdą strunę, choć nie są ciepłe. Wszystkie te niekończące się pętle.. Ta cisza trzask i krzyk na przemian. Utwory z gatunku "nie powinny mieć końca..." i trwać aż tak do bladego świtu do wschodu słońca. A jednak kiedyś się kończą. Tak jak kończy się ten koncert. Jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie widziałem w ostatnim czasie. Zawsze można liczyć na jakiś dalszy ciąg tego muzycznego scenariusza i mam nadzieję że taki będzie. Trzymam kciuki, zaciskam zęby... Płyta doskonała na tę porę roku, płyta doskonała na noc, nie sen przy niej gwarantowany. Płyta doskonała przy piwie.. Dawkować z umiarem bo może uzależnić i chcesz więcej i więcej i więcej więcej potem jeszcze więcej. Mam nadzieję że księżyc, będzie dla nich pomyślny i że doczekamy się czegoś więcej. Bo nie często, mamy okazje zobaczyć usłyszeć dotknąć tak pięknych rzeczy w kraju nad Wisłą. Niszowych a jednak wielkich. Radio Niebieskie Oczy Heleny Księżycowa podróż z 3moonboys Rzeszów ostatnio obfituje w mnóstwo koncertów. Przykładem tego była ostatnia niedziela (21.11). --Bydzia.pl-- 3 Moonboys nie śpi!!! O nich jeszcze będzie głośno! Chłopaki z 3Moonboys nagrali bardzo dobry materiał. Spodoba się na pewno osobom, które lubią: Massive Attack, Radiohead czy Sigur Ros. Muzyka jest wyciszona, wokal raczej wzbogaca brzmienie niż niesie treść, a najważniejsze, że wyczuwa się melancholijny klimat. Prawie w każdym z utworów panuje przemyślana dramaturgia. Jednak nie są to kompozycje typu: zaczynamy cicho, kulminacja, znów cicho i koniec. Dźwięk pulsuje, mami, a po wysłuchaniu kawałka zostaje niedosyt, ale taki, który każe nam posłuchać Charliego jeszcze raz! Głos wokalisty chwilami przypomina głos Toma Yorka, by chwilę poźniej kojarzyć się z wokalem Sigur Ros. Napięcie natomiast jest jakby rodem z Massive Attack. Natomiast wszystkie te porównania nie zanczą, że chłopaki zrzynają! Użyłem ich tylko dlatego by Ci, którzy nie słyszeli tej muzyki potrafili sobie wyobrazić jak, mniej - więcej, brzmi. Zespół cały czas szuka wydawcy - w innym kraju już dawno by znalazł, niestety, a to Polska właśnie.... W Akademii Kult, w Trygonie Robotobibok i w Rejsie 3Moonboys. Skutki takiego natłoku koncertowego najbardziej dało się odczuć w tym ostatnim klubie, gdzie na koncert zjawiło się raptem kilkanaście osób (dosłownie!). Racjonalnie dedukując doszedłem do wniosku, że do Akademii się nie wybiorę, ponieważ nic tam nie zgubiłem. Robotobiboka widziałem całkiem niedawno, natomiast 3Moonboys nigdy. Zatem moje nogi zaniosły pozostałą część ciała do Rejsu. Gdy pojawiłem się w klubie odniosłem wrażenie jakby ktoś powyrzynał wszystkich klientów. W knajpie znajdowali się tylko organizatorzy koncertu, zespół i obsługa. Na dodatek dowiedziałem się, że zespół Waterfall nie dojedzie, ponieważ białe "coś", które zaskoczyło nas swoją obecnością pokrzyżowało plany chłopakom. Zacząłem się zastanawiać czy to nie jakaś klątwa rzucona na ten koncert...W Rejsie panowała totalna pustka. Impreza była połączona z projekcją filmu i miała się rozpocząć o godzinie 20. Tuż przed rzekomym startem pojawiły się pierwsze osoby (sądząc po rozmowie, pojawiły się na film...). Nie było, co się oszukiwać, jeszcze kilka minut i trzeba było zaczynać przy takiej frekwencji jak jest. Na Sali ok. 20 osób. Jednak zespół nie przeraził się tym. Zdarzało im się niestety już grać dla tak małej publiczności. Muzyka 3Moonboys o wiele potężniej zabrzmiała na żywo, przez co według mnie stała się o wiele bardziej porywająca. W trakcie koncertu, ktoś wpadł na świetny pomysł, aby z rzutnika wyświetlić film na scenie i członkach zespołu, co w efekcie wyglądało jak jakaś kopnięta wizualizacja. Zwłaszcza bardzo fajnie się to komponowało z muzyką zespołu, która nabrała jeszcze bardziej księżycowego wymiaru. Było można znaleźć się w transie. Panowie, może to byłby niezły pomysł z projekcjami? Biorąc pod uwagę liczbę widzów, zespół zbierał naprawdę głośne oklaski (he,he), co skończyło się bisem...Niestety tylko jednym, ponieważ panowie spieszyli się do pracy, a przed nimi było prawie 700 km do Bydgoszczy. Po krótkiej rozmowie, spakowali się i ruszyli do domu. A nam pozostała ostatnia atrakcja wieczoru, czyli seans filmowy "Hype!"...a póżniej powrót do poniedziałkowych zajęć... SAMUEL RECORDS.CZ Ti, kteří nejste ve válce s "emo core" a máte blízko k post hardcore, indie, emo rocku ..., tak svou pozornost zaměřte k polskému labelu Europeans Records. Vyąlo zde již několik nahrávek, stylově velice podobných kapel. Vąechny inklinují ke klidné hudbě, kdy je důraz kladen na melodii, nervozitu, tajemnost, vąe posazené do decentní, až skoro komorní atmosféry. Label má svou tvář, kterou mu dává styl kapel, co zde vycházejí i krásně udělané obaly desek. Je znát, že Arthur (chlapík co label dělá) si se vąím dává opravdu velkou práci. Vedle v čechách neznámých kapel jako jsou Blue Raincoat, Charlie Sleeps, Plum, Saturnday, Supreme, jsou 3moonboys čerstvou novinkou na tomto labelu. K jejich hudbě ... v 3Moonboys se seąli členové polské kapely Charlie Sleeps. Vąe se nese v poklidném duchu, s jistou naléhavostí. Krom nástrojů 3 moonboys často používají samply, které vhodně zapadají do nálady skladeb, zvýrazňují nervozitu a vąemu dávají magický "výraz". Jednotlivé písničky rozebírat nemá moc význam, každá má svou atmosféru a děj, vąe je hodně pocitové a na každého mohou působit jinak. Album klade důraz na zvuk jednotlivých nástrojů, náladu ... z velké části je instrumentální. Zpěv, je klidný a naprosto zapadá do hudby. Moc se mi libí bassová linka, která je "protkaná" celým albem, zvuk bassy je povedený ... Závěr? Náladové album, když ho posluchám, přijde mi, jako bych sledoval jeden film po několikáté a pokaždé v jiné náladě, vždy se tam najde něco jiného, nového ... Gazeta Wyborcza 3 Moon Boys - portret zespołu Nie chcą grać gładkich melodii z prostymi tekstami. Wolą ostro. - Przez dźwięki wyrażamy emocje, opowiadamy o ciemnych stronach życia - mówią. 3 Moon Boys to troje bydgoszczan: Wojciech Kotwicki - śpiew, gitara, Marcin Karnowski - perkusja i Piotr Michalski - gitara basowa. Słuchając ich płyty demo, zaskakuje bogactwo pomysłów i zupełnie niecodzienna ich realizacja. Ta muzyka nikogo nie naśladuje, ale w swoim klimacie przypomina trochę dokonania takich zespołów jak: Sigur Ros, Hood, Mogwai. Ta trójka tworzy kompozycje wielowarstwowe, ciągle wzbogaca je o nowe brzmienia. To muzyka, której najlepiej słucha się w nocy (wszak jest 'księżycowa'... ). Silnie odziałuje na wyobraźnię. Jest w niej przejmująca melancholia, głęboki smutek, który prowokuje do refleksji . Marcin, którego inspiracje literackie (Dostojewski) odnoszą się do mroków ludzkiej psychiki, pisze teksty. Wojtek śpiewa je po angielsku. W przypadku tej grupy obcy język nie służy zamaskowaniu banalnych frazesów. Poetyckie teksty 3 Moon Boys równie dobrze brzmią po angielsku jak i po polsku: 'siedzę w wagonie restauracyjnym i myślę o jasnym punkciku w ciemności i wymyślam siebie' Wszyscy są indywidualistami, którzy bardzo dojrzale traktują swoje zajęcie. Potrafią zdystansować się do tego, co ich otacza. Cierpliwie i z uporem dążą do perfekcji. - Nie dorabiamy do naszej muzyki żadnych idei. Byłoby to fałszywe. Po prostu robimy swoje- tłumaczy Wojtek. Wszystkie kompozycje są przemyślane, bogate, głębokie. Można by pisać wiele: że grają od kilku już lat, że tworzenie muzyki jest ich życiową pasją, ale tak naprawdę projekt 3 Moon Boys broni się sam. Pozostaje tylko żałować, że jak dotąd zespół nie wydał oficjalnej płyty. Ich twórczość znają bywalcy klubu Mózg. Muzycy planują w lutym koncerty. Wystąpią w Poznaniu, Krotoszynie i w miastach Polski południowej. Może i w Bydgoszczy zrobi się o nich głośno? ONLY MUSIC CAN SAVE US 3moonboys 1. spit it out 2. oh. so 3. uplookin' 4. broken toy 5. bed 6. its mine day at last 7. arachnophobia 8. too old to grow 9. andalusian code 10. petra prochazkova SPIT IT OUT Humiliated justice For people like me Is something what I saw on movie screen but not at this time that happened to me what I feel, where I've been I just want to say I want to spit it out what I've just seen My first date with the law With a blue uniform I rode my bike And that was my fault They put me in jail on 24 Because they are paid for it And nothing else I must spit it out This story has already begun I don't have time to run They give me just 2 years Because I drank 3 beers No matter how it was Because I'm already lost I feel cold arms of the law Up till now when I can't float I just spit it out OH, SO Maybe you want me back Waitin' for the call, I will come I will come Oh, waitin' so much for massive talks. Oh, waitin' so much Maybe you want me back. Waitin' for the call I will come and a crack Oh, waitin' so much for massive talks Oh, waitin' so much Oh, waitin' so much Shuttin' reason Shuttin' reason Oh, waitin' so much Shuttin' reason Shuttin' reason here it comes again, again again another season Maybe you want me back. Waitin' for the call I will come, and a crack Oh, waitin' so much for me For massive talks Oh, waitin' so much Shuttin' reason Shuttin' reason UPLOOKIN' It could be a name Could be any other Facing clouds Clouds and silly chase On my mind Ordinary look I mean I'm still mine, I'll face every Creepy scar Creepy scar If fear Is about you Don't run Don't run BROKEN TOY Get down to work or out To staying alive in here All the time two steps Day by day, year by year till death Do it or not Like a part of a toy machine Your mission is to exist You are a funny toy in the global chain Maybe it's not too bad, to be like everyone else in here Inserted in the system, bugs are not allowed to live Even if I try to update thinking about my life Like my mother and my father should I stop to fight? All my windows are broken down 98 modes to feel good Be like a prisoner involved with A very stupid global net Now you can be interact With unreal state of mind But are you sure Is this an important thing to live? Get down to work or out To staying alive in here All the time two steps Step by step, just to know what that game is Do it or not Like a part of a toy machine Your mission is to exist You are a funny toy in an evolution chance BED I'm here a quiet whisper Trapped in yesterday's pillow And I collect smells from my bed, They taste / What they taste like? like a rainbow on a shine on a shiny day And I can't remember what happened to us yesterday, What mistakes we made Where will you be left when I wake up this morning darling Do I dream about you all night IT'S MINE DAY AT LAST It's my day at last In a half-sunny draft I'm writing starvin' faces I'm hugging cliches/platitudes The second end of the world (in) theory theory record (now) Now, when I'm about to reveal Here the stroke of words binds me here cliche/platitudes life howls It's my day at last Without lies I don't exist It's my day at last Nothing could be real It's my day at last in a half-sunny draft I write starvin' faces I'm hugging cliches/platitudes The second end of the world (in) theory theory record (now) Now, when I'm about to reveal Here the stroke of words binds me Here platitudes ARACHNOPHOBIA In In my dream Strong people sale Cobweb Between Between candy-floss That girl slept With an open mouth Spider Spider, spider, spider, spider Spider's trip to her throat TOO OLD TO GROW All I want is just fun I had time When I didn't want to grow up To have my own life, own cheques to pay It's too easy to say, its too easy to play, but you must pay That's what everybody says You must pay Paying for the first time - yeah Living and having fun - yeah Having fun everywhere - yeah Work is just for jerks And if I just wanted to try How it is to be like a 24-year-old child Have a school, vacation, girls What that really means, I just wanted to see I just want to try I want to be young - yeah kissing for the first time - yeah Drinking cheapest wine - yeah Smoking the first cigarette - yeah Tasted what sex is - go ANDALUSIAN CODE World Watching through Through a huge pane/piece of glass Escape Escaping me Under my looking eye Strange Is a strange look Sharp as a razor blade Loving It made me die of love Of love World Watching through Through a huge pane/piece of glass Escape Escaping me Under my looking eye Dying Unobjective A new bottle of wine In a beautiful dead body Get drunk PETRA PROBAZKOVA You will never sing any song For children of the mad You will never give any sparkle away Fear disappears from the breast We send to you a greetings card From the city of ghosts We miss sou Petra For you fuzzy heart War is just my head You will never sing any song You will never give any sparkle away We send to you a greetings card We miss you Petra You will never sing any song You will never give sparkle away We send to you a greetings card We miss you... Sesja ONLY MUSIC CAN SAVE US Session ONLY MUSIC CAN SAVE US Arek Świtała Zdjęcia robione były w opuszczonym basenie, jesienną porą... Pobierz dobrej rozdzielczości: Przyjaciele Firends - Blue Raincoat (www.blueraincoat.prv.pl) - BUSTOM (www.bustom.xt.pl) - BYDZIA (www.bydzia.pl) - CIEMNIA (ciemnia.republika.pl) - Dubska (www.dubska.nsf.pl) - George Dorn Screams (www.georgedornscreams.prv.pl) - Ela Jabłońska (www.elajablonska.com) - Jacek Majewski (www.jacekmajewski.com) - KRISTEN (www.kristen.pl) - Grzegorz Król (www.crullu.com) - Last Train Is The Slowest (www.last-train.prv.pl) - Lost Road (www.lostroad.prv.pl) - MEHICO (www.mehico.art.pl) - klub MÓZG (www.mozg.pl) - NONE (www.none-band.com) - PLUM (www.plum.art.pl) - Dorota Podlaska (www.podlaska.com) - Arek Świtała (www.arekswitala.com) - Upside Down (www.upsidedown.pl) - Variete (www.variete.serpent.pl) Dystrybucja Distribution - Europeans Records (www.europeans-records.com) - Rockers Publishing (www.rockers.pl) Skontaktuj się z nami... Contact with us.... Wojtek Kotwicki gsm: +48 503 465 329 e-mail: moonboys@o2.pl gg: 4699236 z płyty "3moonboys" from "3moonboys" 2004 2004 "Evaded me..." "3moonboys from the bright side" O płytach 3Moonboys, Plum i Mordy Lampa W katalogu Europeans Records ukazują się właśnie dwa nowe tytułu: 3moonboys 3moonboys i Plum Unrest. Oficyna ta programowo nie zabiega (celem promowania swoich wydawnictw) o patronackie układy z żadnym radiem, gazetą czy innym popularnym wortalem internetowym. Ichniejsze płyty wolne są od samoreklamujących się nalepek, zdrapek, kuponów - działalność ER, biorąc pod uwagę kulejący charakter polskiego rynku zbytu "dóbr kulturalnych", ma więc poniekąd charakter szaleńczy, a może raczej charytatywny. Zresztą, z tego co mi wiadomo, wydawca na chleb zarabia działając w zupełnie innej branży, a do wydawania płyt wciąż dokłada. Dlatego też z zespołami z jego stajni zapozna się zapewne garstka tych tylko słuchaczy, którzy mają odwagę zainwestować z trudem uciułane plny w produkta zupełnie nowe, nie lansowane przez media głównonurtowe. Z pewnością tak jak 3monnboys rzadko kto gra w 3RP. Z pewnością brzmią bardzo oryginalnie - monotonnie i chropowato. Z pewnością nie chodzi o to by wsłuchiwać się w akademickim skupieniu w dźwięki, które wydobywa ze swych trzewi wokalista, a które w domniemaniu mają być materią tekstową ich utworów. W dźwiękowe linie wokalne należy wpisywać raczej własne treści (jak przy Sigur Ros), można więc dopowiedzieć sobie własne historie w zależności od doświadczanych stanów emocjonalnych, podpierając się sennie-gitarową muzą chłopaków z księżyca. Trzon zespołu stanowią członkowie formacji Charlie Sleeps (wcześniej Piąta Strona Świata), którzy, powodowani eksperymentatorskimi ciągotami, postanowili nagrać kolejną płytę pod zupełnie nowym szyldem (tym razem również pomagał im Grzegorz Kazimierczak z Variete, płytę nagrano również w bydgoskim studiu Mózg). 3moonboys na karierę raczej w Polsce nie mają co liczyć - grają zbyt ambitnie, zero chwytliwych numerów, do tego kawałki nie mają polskich tekstów, które mogłaby nucić cała Polska (choćby studencka). Mają wiele za to w swej muzyce energii i precyzyjnie kontrolowanego hałasu, szczególnie podczas koncertów (na płytach wypadają bardziej onirycznie). Losy płyty 3moonboys podzieli zapewne także Unrest - epka zespołu Plum ze Stargardu Szczecińskiego, która jest zapowiedzią większego materiału nagranego w "magicznym" studio OBUH. Jest to muzyczna kontynuacja, tyle że jeszcze bardziej bezkompromisowa, stylistyki wypracowanej na poprzedniej ich płycie: Out of confusion. Wszystkie ich utwory utrzymane są w podobnych tempach, czasem łamią się rytmicznie, przeważnie snują się leniwie, na przesterach, z wyeksponowaną chrypiącą gitarą basową - ta obłędna leniwość jest tu niezmienną dominantą artystyczną. Zresztą to chyba cecha większości płyt, którymi obdarza nas Europeans Records - na miejscu wydawcy całą ich serię ochrzciłbym (oczywiście posługując się jak przedstawiane zespoły językiem angielskim) wdzięczną zbitką: lazy dirty noise music. Mordy - Podobnie, w sensie komercyjnego sukcesu, jak z płytami 3moonboys i Plum będzie zapewne z najnowszą płytą zespołu Mordy - choć wydaje ich już inna oficyna: warszawska ToneIndustria. Daleką drogę przeszły Mordy od czasu pierwszej ich płyty Normalformy (nad którą unosił się jeszcze duch Ewy Braun - chodzi o poprzedni zespół Marcina Dymitera, a nie o tę blondynkę co kręciła z Adolfem H.), do teraz - do artystycznego synkretyzmy płyty Antrology. Ten muzyczny synkretyzm ma charakter nieco intelektualny i wynika z ich ideologicznej deklaracji, którą ogłaszają urbi et orbi na swej stronie www: intencje towarzyszące powstawaniu naszej muzyki mają swe źródło w badaniach przeszłości oraz w chęci tworzenia muzyki świeżej i nowoczesnej. W przeszłości szukamy inspiracji jak robić muzykę, która byłaby komunikatywna i istotna. To aspekt antropologiczny tytułu. Słowo Antrology zawiera też w sobie antologię - a owa antologia to w gruncie rzeczy lista inspiratorów, m.in.: John Coltrane, Jimi Hendrix, Sun Ra, Bela Bartok, Jacques Brel, Amiri Baraka. Swoją muzykę sami definiują jako off roots - ma być wypadkową m.in.: dubu, jazzu, funku, no wave'u, salsy, muzyki poważnej, space beatu, muzyki naiwnej. Na szczęście płyta ta nie jest tylko wtórnym katalogiem zapożyczeń, z owego synkretycznego ścierania się przeciwieństw powstaje oryginalne i odważne dzieło, w którym nawet tak prostoduszne frazy typu: kochana siostro, kochany bracie zamiast walczyć pij herbatę czy ideologia zysku prowadzi nas donikąd sensownie współgrają z całością. Z kolei stricte narracyjny tekst z Serenady o Marianie z Mariańskich Łaźni nieco w zamierzeniu być może prześmiewczy (a la Tymon Tymański) wypada jednak, dzięki balladowo-jassowej aranżacji, zdecydowanie poważnie, a wręcz baśniowo, jak opowieść o tragicznej miłości ze Świtezianki Mickiewicza: W Mariańskich Łaźniach cały dzień wiatr wiał, w Mariańskich Łaźniach cały dzień wiatr wiał i ktoś Jarmilce serce skradł i ktoś Jarmilce serce skradł - to Marian, to on (...) Nie ma jej drugi rok. Starsi mieszkańcy mówią, że to z miłości. Rozpłynęła się. Ktoś widział ją za miastem o wschodzie słońca. Przybrała postać truskawkowej chmury. Wszystko to z miłości Jarmilko, wszystko to z miłości. Z miłości do muzyki powstają też tak bezkompromisowe płyty jak powyższe, jednak "rozpływają się" one w rynkowym niebycie niedostrzegane przez głównonurtowe media zapatrzone w luksusowe płyty z zachodu. A z miłości i z odrzucenia właśnie powstają zazwyczaj dzieła najautentyczniejsze. Ichniejsze płyty wolne są od samoreklamujących się nalepek, zdrapek, kuponów - działalność ER, biorąc pod uwagę kulejący charakter polskiego rynku zbytu "dóbr kulturalnych", ma więc poniekąd charakter szaleńczy, a może raczej charytatywny. Zresztą, z tego co mi wiadomo, wydawca na chleb zarabia działając w zupełnie innej branży, a do wydawania płyt wciąż dokłada. Dlatego też z zespołami z jego stajni zapozna się zapewne garstka tych tylko słuchaczy, którzy mają odwagę zainwestować z trudem uciułane plny w produkta zupełnie nowe, nie lansowane przez media głównonurtowe. Z pewnością tak jak 3monnboys rzadko kto gra w 3RP. Z pewnością brzmią bardzo oryginalnie - monotonnie i chropowato. Z pewnością nie chodzi o to by wsłuchiwać się w akademickim skupieniu w dźwięki, które wydobywa ze swych trzewi wokalista, a które w domniemaniu mają być materią tekstową ich utworów. W dźwiękowe linie wokalne należy wpisywać raczej własne treści (jak przy Sigur Ros), można więc dopowiedzieć sobie własne historie w zależności od doświadczanych stanów emocjonalnych, podpierając się sennie-gitarową muzą chłopaków z księżyca. Trzon zespołu stanowią członkowie formacji Charlie Sleeps (wcześniej Piąta Strona Świata), którzy, powodowani eksperymentatorskimi ciągotami, postanowili nagrać kolejną płytę pod zupełnie nowym szyldem (tym razem również pomagał im Grzegorz Kazimierczak z Variete, płytę nagrano również w bydgoskim studiu Mózg). 3moonboys na karierę raczej w Polsce nie mają co liczyć - grają zbyt ambitnie, zero chwytliwych numerów, do tego kawałki nie mają polskich tekstów, które mogłaby nucić cała Polska (choćby studencka). Mają wiele za to w swej muzyce energii i precyzyjnie kontrolowanego hałasu, szczególnie podczas koncertów (na płytach wypadają bardziej onirycznie). Losy płyty 3moonboys podzieli zapewne także Unrest - epka zespołu Plum ze Stargardu Szczecińskiego, która jest zapowiedzią większego materiału nagranego w "magicznym" studio OBUH. Jest to muzyczna kontynuacja, tyle że jeszcze bardziej bezkompromisowa, stylistyki wypracowanej na poprzedniej ich płycie: Out of confusion. Wszystkie ich utwory utrzymane są w podobnych tempach, czasem łamią się rytmicznie, przeważnie snują się leniwie, na przesterach, z wyeksponowaną chrypiącą gitarą basową - ta obłędna leniwość jest tu niezmienną dominantą artystyczną. Zresztą to chyba cecha większości płyt, którymi obdarza nas Europeans Records - na miejscu wydawcy całą ich serię ochrzciłbym (oczywiście posługując się jak przedstawiane zespoły językiem angielskim) wdzięczną zbitką: lazy dirty noise music. Mordy - Podobnie, w sensie komercyjnego sukcesu, jak z płytami 3moonboys i Plum będzie zapewne z najnowszą płytą zespołu Mordy - choć wydaje ich już inna oficyna: warszawska ToneIndustria. Daleką drogę przeszły Mordy od czasu pierwszej ich płyty Normalformy (nad którą unosił się jeszcze duch Ewy Braun - chodzi o poprzedni zespół Marcina Dymitera, a nie o tę blondynkę co kręciła z Adolfem H.), do teraz - do artystycznego synkretyzmy płyty Antrology. Ten muzyczny synkretyzm ma charakter nieco intelektualny i wynika z ich ideologicznej deklaracji, którą ogłaszają urbi et orbi na swej stronie www: intencje towarzyszące powstawaniu naszej muzyki mają swe źródło w badaniach przeszłości oraz w chęci tworzenia muzyki świeżej i nowoczesnej. W przeszłości szukamy inspiracji jak robić muzykę, która byłaby komunikatywna i istotna. To aspekt antropologiczny tytułu. Słowo Antrology zawiera też w sobie antologię - a owa antologia to w gruncie rzeczy lista inspiratorów, m.in.: John Coltrane, Jimi Hendrix, Sun Ra, Bela Bartok, Jacques Brel, Amiri Baraka. Swoją muzykę sami definiują jako off roots - ma być wypadkową m.in.: dubu, jazzu, funku, no wave'u, salsy, muzyki poważnej, space beatu, muzyki naiwnej. Na szczęście płyta ta nie jest tylko wtórnym katalogiem zapożyczeń, z owego synkretycznego ścierania się przeciwieństw powstaje oryginalne i odważne dzieło, w którym nawet tak prostoduszne frazy typu: kochana siostro, kochany bracie zamiast walczyć pij herbatę czy ideologia zysku prowadzi nas donikąd sensownie współgrają z całością. Z kolei stricte narracyjny tekst z Serenady o Marianie z Mariańskich Łaźni nieco w zamierzeniu być może prześmiewczy (a la Tymon Tymański) wypada jednak, dzięki balladowo-jassowej aranżacji, zdecydowanie poważnie, a wręcz baśniowo, jak opowieść o tragicznej miłości ze Świtezianki Mickiewicza: W Mariańskich Łaźniach cały dzień wiatr wiał, w Mariańskich Łaźniach cały dzień wiatr wiał i ktoś Jarmilce serce skradł i ktoś Jarmilce serce skradł - to Marian, to on (...) Nie ma jej drugi rok. Starsi mieszkańcy mówią, że to z miłości. Rozpłynęła się. Ktoś widział ją za miastem o wschodzie słońca. Przybrała postać truskawkowej chmury. Wszystko to z miłości Jarmilko, wszystko to z miłości. Z miłości do muzyki powstają też tak bezkompromisowe płyty jak powyższe, jednak "rozpływają się" one w rynkowym niebycie niedostrzegane przez głównonurtowe media zapatrzone w luksusowe płyty z zachodu. A z miłości i z odrzucenia właśnie powstają zazwyczaj dzieła najautentyczniejsze. Ultramaryna Psychodeliczna podróż gitarowa do zakamarków podświadomości. Z jednej strony improwizacje post-rockowe z wyraźnym nawiązaniem do dokonań Mogwai, z drugiej cierpkie piosenki o smaku goryczy a la Alice in Chains. Wszystko spięte eksperymentami. Bardzo przemyślany alternatywny debiut. 3 MoonBoys to najnowszy projekt muzyków związanych do tej pory z zespołami Piąta Strona Świata i Charlie Sleeps. To, co grają ktoś określił jako hard romantic garage. Ich płyta powinna zadowolić wszystkich, którzy poszukują w muzyce gitarowej czegoś więcej niż prostych piosenek. 3 MoonBoys budują w swoich kompozycjach nastrój oparty na przestrzennej desperacji i przesiąkniętej emocjami strukturze post-rocka, który krzyżuje się z post-grungową melodyką. Instrumentalne utwory skomponowane są na zasadzie pogłębiania tematu, na bazie gitarowej ściany dźwięku popartej wokalizami i klawiszami (3moonboys (from the dark side), 3moonboys (from the bright side). Natomiast niedbale wyśpiewywane kompozycje mają w sobie straceńczą atmosferą pokolenia grungowej anty-rewolucji. Od tego zjawiska odróżnia ich większa impresyjność w podejściu do materii muzycznej, oraz skłonność do eksperymentów brzmieniowych. Mocne akcenty zbliżają ich do hard-corowej formuły grania, a nad wszystkim góruje duch emo. Jeśli kręcą Cię te klimaty sięgnij po tą płytę, może znajdziesz w niej coś dla siebie. (Adrian Chorębała) screenagers.pl screenagers.pl I tu wielka niespodzianka. Jeżeli wcześniejsze perypetie z kompletowaniem składu, a dalej związane z nim podejście do budowania samej muzyki uznać za efekt koniecznych poszukiwań, których szczęśliwym finałem miało być powstanie tej właśnie grupy, to wybaczam chłopakom wszystko, co tylko uważałem za złe w ich wykonaniu. Najpierw nowa na naszym rynku muzycznym wytwórnia Europeans Records wypuściła płytę grupy Supreme. Muzyka - pomijając temat nie najlepszej produkcji - zapraszała melodyjnym brudem i charakterem przypominającym niezależne produkcje amerykańskie początku ubiegłej dekady. Trochę ucichło i nagle w 2003 roku eksplodują dwie małe bomby - Saturnday i Blue Raincoat. Gorąco zrobiło się głównie za sprawą tego drugiego, którego muzyczną obróbką zajął się słynny Jack Endino - producent m.in. Nirvany i Soundgarden. Emocjonalny przekaz surowego brzmienia zaraził nas czymś nowym, powróciła tęsknota za starymi kapelami, jak Sunny Day Real Estate, Fugazi, Husker Du czy Dinosaur Jr. Rok 2004 przyniósł stanowczą zmianę, Saturnday i Supreme przestali istnieć, pojawił się za to Charlie Sleeps (wcześniej Piąta Strona Świata), który przedstawił stonowaną wersję noise-rocka z okolic stylistyki Kristen. Zapowiedzi zrodziły delikatny dreszcz oczekiwania, coś, co czuło się wcześniej przed debiutem Blue Raincoat. Tym bardziej, że mówiło się nieśmiało o nawiązaniach do Sigur Ros czy Mogwai, a całość powstała pod czujnym okiem Grzegorza Kaźmierczaka z Variete. Mogło to trochę trącić patosem, przyrównania bowiem do takich firm z zasady nie powinny być bezpodstawne. Jeszcze raz jednak okazało się, że dużo w naszym muzycznym światku dzieje się nieco na wyrost - mimo że muzycy pokazali dużą otwartość i wykazali się szczerą chęcią eksperymentowania, wszystko zostało umiejscowione w tyglu hałasu i brzmień, do których aż nadto przyzwyczaiła nas Ewa Braun czy wymieniony wcześniej Kristen. Wedle niepisanej reguły rządzącej oficyną Europeans, Charlie Sleeps rozpadł się, a z jego popiołów powstał twór o nazwie 3moonboys. Może jeszcze za wcześnie, by 3moonboys nazywać polskim Mogwai, ale nie ulega wątpliwości, że najbardziej zbliżyli się w estetyce brzmieniowej do słynnych Szkotów i z polskich zespołów nawiązujących na przestrzeni lat do typowo gitarowego przesłania post-rocka przedstawiają jego najbliższy obraz. Te same patenty, tyle że przeniesione na rodzimy grunt. I znów pozostaje kwestią dyskusji, której konkluzje oczywiście nie zadowolą wszystkich, czy grupa jest następnym tworem nastawionym na kopiowanie, czy też może odświeża nasze granie. Kolejny raz pojawią się dwie płaszczyzny interpretacyjne. Pierwsza - laicka - zakładająca odbiór z pozycji osoby nie mającej pojęcia w czym rzecz, głosząca zachwyt, wyrażająca się w superlatywach w odniesieniu do propozycji zespołu, i druga - quasi-profesjonalna - stawiająca na ledwie prawidłowe odtwarzanie czy nawet głosząca tezę zdrady ideałów poprzez konwencjonalną zrzynkę. Jako że generalnie nie jestem zwolennikiem radykalnych posunięć i skrajnych ocen, skłaniam się w stronę poparcia tego, co stworzyli. Jak długo takie płyty będą u nas w mniejszości, tak długo będę je zachwalał. Zbyt długo pokutował w Polsce w podobnym graniu wpływ takiego naszego, korzennego hałasu, zbyt często w tej muzyce na pierwszy plan wysuwały się pierwiastki noise'owe (zakorzenione w metalowej, czy też hardcore'owej przeszłości), by nie zauważyć i nie pochwalić muzyków za zaproponowanie swoistego rodzaju odmienności w postaci stonowania, brzmieniowej lekkości czy subtelnej melodyki. Reasumując, jak powiedzieliby jurorzy popularnego programu dla kandydatów na młode gwiazdy, jestem cztery razy na tak. Najpierw nowa na naszym rynku muzycznym wytwórnia Europeans Records wypuściła płytę grupy Supreme. Muzyka - pomijając temat nie najlepszej produkcji - zapraszała melodyjnym brudem i charakterem przypominającym niezależne produkcje amerykańskie początku ubiegłej dekady. Trochę ucichło i nagle w 2003 roku eksplodują dwie małe bomby - Saturnday i Blue Raincoat. Gorąco zrobiło się głównie za sprawą tego drugiego, którego muzyczną obróbką zajął się słynny Jack Endino - producent m.in. Nirvany i Soundgarden. Emocjonalny przekaz surowego brzmienia zaraził nas czymś nowym, powróciła tęsknota za starymi kapelami, jak Sunny Day Real Estate, Fugazi, Husker Du czy Dinosaur Jr. Rok 2004 przyniósł stanowczą zmianę, Saturnday i Supreme przestali istnieć, pojawił się za to Charlie Sleeps (wcześniej Piąta Strona Świata), który przedstawił stonowaną wersję noise-rocka z okolic stylistyki Kristen. Zapowiedzi zrodziły delikatny dreszcz oczekiwania, coś, co czuło się wcześniej przed debiutem Blue Raincoat. Tym bardziej, że mówiło się nieśmiało o nawiązaniach do Sigur Ros czy Mogwai, a całość powstała pod czujnym okiem Grzegorza Kaźmierczaka z Variete. Mogło to trochę trącić patosem, przyrównania bowiem do takich firm z zasady nie powinny być bezpodstawne. Jeszcze raz jednak okazało się, że dużo w naszym muzycznym światku dzieje się nieco na wyrost - mimo że muzycy pokazali dużą otwartość i wykazali się szczerą chęcią eksperymentowania, wszystko zostało umiejscowione w tyglu hałasu i brzmień, do których aż nadto przyzwyczaiła nas Ewa Braun czy wymieniony wcześniej Kristen. Wedle niepisanej reguły rządzącej oficyną Europeans, Charlie Sleeps rozpadł się, a z jego popiołów powstał twór o nazwie 3moonboys. z płyty "ONLY MUSIC CAN SAVE US" from "ONLY MUSIC CAN SAVE US" 2006 "Spit it out" "Broken toy" 3moonboys presents vol. I - 13 listopada 2004 3moonboys presents vol. I - 13th November 2004 Krzysztof Szymanowski Pierwszy koncert, który powstał pod szyldem "3moonboys presents" zagrali min. Blue Raincoat i Whipping Willow First concert '3moonboys presents'. Those bands were played: Whipping Willow, 3moonboys, Blue Raincoat. Supermarket kulturalny - Piwinica 21 - Poznań Mateusz Felsman Koncert na festiwalu "Supermarket kulturalny" Rzeszów - Rejs Grzegorz Król ostatni koncert na I trasie 3moonboys ostatni koncert na I trasie 3moonboys więcej fotek Grzegorza Króla można znaleźć na stronie: www.crullu.com more photos by Grzegorz Król on a webpage: www.crullu.com Mózg - Bydgoszcz - 17 marca 2005. Mózg - Bydgoszcz - 17th March 2005. Arek Świtała koncert promujący pierwszą płytę 3moonboys "3moonboys" First concert on promotional tour of 3moonboys "3moonboys". Muszlafest - Bydgoszcz Bartek Klimek Bydgoskie, coroczne święto w Muszli w Parku Witosa. Na scenie, obok 3moonboys, wystąpili: Good For Nothing, The Cuffs, Power Of Trinity i Schizma. W wieczornej scenerii po raz pierwszy podjęliśmy próbę połączenia naszej muzyki z obrazem. Holiday in Bydgoszcz. On the big scene "Muszla" were played: Good For Nothing, The Cuffs, Power Of Trinity, Schizma and 3moonboys. On Muszlafest we joined our music with images, for the first time. ONLY MUSIC CAN SAVE US Początek. Zaczyna się od końca... Działanie... Obietnica... The beginning. The activity comes to an end. Activity... Obietnica... Początek. Zaczyna się od końca. Kończy się działalność bydgoskiej formacji Charliee Sleeps na rzecz nowej idei. W roku 2003 Piotr Michalski, Wojtek Kotwicki i Marcin Karnowski powołują do życia projekt o nazwie 3moonboys, będący naturalnym przedłużeniem działalności poprzedniej grupy, kolejnym etapem rozwoju. To swoisty testament Charliee Sleeps. Próby trio przynoszą nową jakość. W bydgoskim studio Mózg zostaje zarejestrowany świeży materiał. W 2004 roku w niezależnej wytwórni Europeans Records wychodzi pierwsza płyta zatytułowana 3moonboys. Publiczność przyjmuje ją dobrze, niekiedy entuzjastycznie, krytyka - z nadzieją. Działanie. Aby wypromować krążek, zespół rusza w trasę koncertową. W międzyczasie do składu dołącza Radosław Maciejewski, dopełniając projekt. W kraju grają w Poznaniu, Warszawie, Wołowie, Krotoszynie, Szubinie, Krakowie i Bydgoszczy; za granicą - w Berlinie, Weimarze i Dreźnie. Koncerty w Niemczech owocują kontaktami z tamtejszym środowiskiem. Zostaje podjęta decyzja o wzajemnej współpracy. W efekcie do Bydgoszczy w ramach cyklu imprez 3moonboys prezentuje zjeżdżają kapele zza zachodniej granicy: Beach, Kamas, Orwo 6, Tourches, Delbo. Za każdym razem cieszą się dużym zainteresowaniem. Obietnica. Radość wspólnego tworzenia, która zdaje się wciąż wzrastać, przynosi kolejne pomysły. Zespół stawia sobie nowe wyzwania, rozwija się. Na bydgoskim corocznym święcie muzycznym Muszlafest, 3moonboys do dźwięków dołączają obraz, prezentując zsynchronizowane z utworami wizualizacje. Zadowoleni z rezultatów postanawiają częściej korzystać z podobnych rozwiązań. We wrześniu 2005 roku pakują się i wyjeżdżają na wieś Wielka Tymawa. Przez tydzień odcięci od cywilizacji, w stodole rejestrują materiał na nową płytę. Proces obróbki dźwięku jeszcze się nie zakończył. Krążek ma ukazać się w lutym 2006. Ale już teraz muzycy postanawiają prezentować publiczności swoje świeże utwory. Jest to z pewnością inne oblicze tej formacji, na pewno dojrzalsze i bogatsze. Jest w tym nieco nostalgii, jest też marzenie za czymś nieuchwytnym. Jeśli się szybko odwrócić, przy odrobinie szczęścia można to czasami zobaczyć przez ułamek sekundy. Biuro podróży 3moonboys w sezonie 2005-2006 ma dla wszystkich nową ofertę. Firma organizuje piesze wycieczki po drodze mlecznej. Całkowite bezpieczeństwo oraz niezapomniane wrażenia - zapewnione. The beginning. The activity of Charlie Sleeps, a band from Bydgoszcz, comes to an end, which provides its members with inspiration for the new project. In 2003 Piotr Michalski, Wojtek Kotwicki and Marcin Karnowski created the band called 3moonboys, which sprang out of the old group, and proved to be the next stage in their development. That was a testament, of a kind, written by Charlie Sleeps. The rehersals of the trio resulted in the new quality of sounds.In the recording studio of Mozg, a popular club in Bydgoszcz, the brand new material was eventually recorded. In 2004 an independent record company Europeans Recors released the CD entitled 3moonboys. The audience found it good, the critics - promising. Activity. In order to promote recently recorded material, the group set off on tour. In the meantime, Radosław Maciejewski joined the ranks of the band. As far as Poland was concerned, they gave concerts in Poznań, Warszawa, Wołów, Krotoszyn, Szubin, Kraków and Bydgoszcz. However, they did not restrict their activity to clubs in their own country, and they appeared on the welcoming stages of Berlin, Weimar and Drezno. These performances let them get in touch with the bands from Germany. As a result, 3 moonboys started to cooperate with artists from abroad. Soon, a number of bands from the West visited Bydgoszcz, giving thrilling performances. The appearances of Beach, Kamas, Orwo 6, Tourches and Delbo on the stages of clubs in Bydgoszcz were welcomed with significant interest by the local audience. Obietnica. Radość wspólnego tworzenia, która zdaje się wciąż wzrastać, przynosi kolejne pomysły. Zespół stawia sobie nowe wyzwania, rozwija się. Na bydgoskim corocznym święcie muzycznym Muszlafest, 3moonboys do dźwięków dołączają obraz, prezentując zsynchronizowane z utworami wizualizacje. Zadowoleni z rezultatów postanawiają częściej korzystać z podobnych rozwiązań. We wrześniu 2005 roku pakują się i wyjeżdżają na wieś Wielka Tymawa. Przez tydzień odcięci od cywilizacji, w stodole rejestrują materiał na nową płytę. Proces obróbki dźwięku jeszcze się nie zakończył. Krążek ma ukazać się w lutym 2006. Ale już teraz muzycy postanawiają prezentować publiczności swoje świeże utwory. Jest to z pewnością inne oblicze tej formacji, na pewno dojrzalsze i bogatsze. Jest w tym nieco nostalgii, jest też marzenie za czymś nieuchwytnym. Jeśli się szybko odwrócić, przy odrobinie szczęścia można to czasami zobaczyć przez ułamek sekundy. Biuro podróży 3moonboys w sezonie 2005-2006 ma dla wszystkich nową ofertę. Firma organizuje piesze wycieczki po drodze mlecznej. Całkowite bezpieczeństwo oraz niezapomniane wrażenia - zapewnione. Dużo? Więcej? To dopiero początek! More? Much more? It is only the beginning! NOWA PŁYTA, NOWA STRONA, DUUUŻA TRASA KONCERTOWA!!! TRASA 3moonboys & Beach (de) 12.03 (PL) Bydgoszcz, Mózg 11.03 (PL) Wrocław Firlej 10.03 (PL) Piekary Śląskie - Schron 09.03 (PL) Warszawa, Jadłodajnia Filozoficzna 08.03 (PL) Krotoszyn, Rozchulantyna 07.03 (PL) Poznań, Cafe Mięsna 05.03 (D) Berlin - Cafe Zapata 04.03 (D) Berlin - Schokoladen 03.03 (D) Braunschweig - Nexus 02.03 (D) München - Feierwerk 01.03 (D) Halle - Reilstr. 78 A NEW ALBUM, NEW SITE, A BIG TOURNEE!!! TRASA 3moonboys & Beach (de) 12.03 (PL) Bydgoszcz, Mózg 11.03 (PL) Wrocław Firlej 10.03 (PL) Piekary Śląskie - Schron 09.03 (PL) Warszawa, Jadłodajnia Filozoficzna 08.03 (PL) Krotoszyn, Rozchulantyna 07.03 (PL) Poznań, Cafe Mięsna 05.03 (D) Berlin - Cafe Zapata 04.03 (D) Berlin - Schokoladen 03.03 (D) Braunschweig - Nexus 02.03 (D) München - Feierwerk 01.03 (D) Halle - Reilstr. 78 Krotoszyn "Rozchulantyna" 22 kwietnia 2005 Krotoszyn "Rozchulantyna" 22 April 2005 Marcin Pawlik Jeden z najbardziej udanych koncertów na trasie promocyjnej pierwszej płyty "3moonboys". Wcześniej odwiedziliśmy Rozchulę jako Charlie Sleeps. Tym razem wystąpiliśmy już na nowej scenie, w dobudowanej części klubu. One of the most successful concert on "3moonboys spring tour". We were played on the new scene in a new part of the club Rozchulantyna. Fotoraport z nagrań w Wielkiej Tymawie Report: recording session in Wielka Tymawa 3moonboys Do wielkiej tymawy wybraliśmy się pełni optymizmu. Tacy też wróciliśmy. Foto-relacja z wiejskiej eskapady. > Zobacz też video-relację We set off to Tymawa Wielka full of optimism and we returned in a good mood. Report with photos. > Check out also video-report Do Wielkiej Tymawy wybraliśmy się pełni optymizmu. Tacy też wróciliśmy. Udało się zarejestrować obiecujący materiał, a nasze pomysły wzbogaciła rewelacyjna akustyka zwyczajnej stodoły. Ciszę i spokój polnej charakterystyki przerywały jedynie brzmienia poszczególnych numerów, które miały współtworzyć całość krążka "...only music can save us!". No, i jeszcze nasze głupkowate poczucie humoru. Dowcip, którego można się nabawić jedynie daleko od życia. We set off to Tymawa Wielka full of optimism and we returned in a good mood. We managed to record some promising material, and our ideas were enriched by the excellent acoustics of an ordinary barn. The silence and peace of the meadows and fields were now and then disturbed by the sounds of the songs, all of which were to be incorporated into the album "...only music can save us". In addition, the tracks were influenced by our silly sense of humour, which can only manifest itself somewhere far away from the mainstays of civilization. Znajdziesz nas You will find us - MySpace (www.myspace.com/3moonboys) - Wirtualna Polska (www.3moonboys.mp3.wp.pl) - MySpace (www.myspace.com/3moonboys) - Wirtualna Polska (www.3moonboys.mp3.pl) Wołów Cafe Pasja 20 listopada 2005 Wołów Cafe Pasja 20th november 2005 Loko Drugi koncert w Wołowie, jednym z najsympatyczinejszych miejsc w Polsce;) Pierwszy koncert, jaki kiedykolwiek odbył się w Cafe Pasja. Przetarliśmy szlaki! Our second concert in Wołów, one of the greatest places in Poland;) First Concert in Cafe Pasja. www.wrecktheplace.com Tim Krysko It could just be the fact that I'm a sucker for a pretty, glossy digipack, but this self-titled album from Poland's 3moonboys was a pleasure to explore. An intriguing listen to say with certainty, 3moonboys' self-titled disc didn't leave me entirely satisfied. For a band that wants to appeal to fans of Radiohead and Sigur Ros, they need to work on their vocals as well as the depth of their instrumentation. A more awe-inducing effect would have been created if their explorative songs had a degree of unpredictability: some twists, some snags, some peaks and valleys that make you blurt out, "where did that come from?". I'll have higher expectations next time. This soundscape-driven band cites itself as 'hard romantic garage' in its own bio, in, I suppose, an attempt to confuse listeners even further. Maybe it sounds better in Polish, but I don't think those three English words get the idea across. Part of their approach is a classic interpretation of emo with foundations of calm and tranquility building up tension and boiling over with discord. The 3moonboys experience is foremost about the atmosphere. Tracks are on average 7-8 minutes, but feel surprisingly brisk in their pace, as opposed to the sprawling, less-hurried techniques of many other soundscape bands. Keeping this inertia in a constant state of motion is a pretty hurried percussion section and some agitated guitar work. Ox-Fanzine Christian Maiwald Mit ihrer Art, durchschnittlich siebenminütige, ausladende Epen zu spielen, liegt das Quartett aus Polen bei mir vollkommen richtig. Da grüßt Constellation, auch wenn man sich nicht ganz so abgefuckt geben mag. Aber das muss nun auch nicht unbedingt sein. Mal weben sie ein wenig EXPLOSIONS IN THE SKY-mäßige Hymnenhaftigkeit ein, mal ein wenig an TOOL erinnerndes Dräuen und in "Memories" darf geradezu geradlinig gerockt werden. Hypnotische Rhythmen, taumelnde und sägende Gitarren und seltener, schläfriger Gesang verbinden sich mit einem manchmal zu flächigen Keyboardteppich zu schönen Songs, die oft ein wenig entrückt da stehen, nur um von poppigeren und rockigeren Passagen geerdet zu werden. Insgesamt wirkt das Album noch nicht ganz stimmig und den Songs fehlt untereinander die Abstimmung, trotzdem ist ihnen ihr Erstling, der hier mit rund einjähriger Verspätung eintrudelt, insgesamt sehr gelungen. Patronaci Medial - Independent (www.independent.pl) - PopUp Magazine (www.popupmagazine.pl) - Screenagers (www.screenagers.pl) - Serpent (www.serpent.pl) PopUp Magazine No.11 aleksander kobyłka Jako że panowie z 3moonboys przymierzają się już do wydania kolejnego albumu, jest to ostatni dzwonek, by napisać kilka słów o ich debiucie... Zespół wyłonił się z wcześniejszych projektów Charlie Sleeps i Piątej strony świata, a po uformowaniu ostatecznego składu i rozlicznych koncertach wydał w 2004 roku w Europeans Records swą pierwszą płytę, pod niezbyt zaskakującym tytułem "3moonboys". Osiem znajdujących się na niej kompozycji próbuje przenieść słuchaczy w nierzeczywisty świat muzycznych wyobrażeń księżycowych chłopców. Za pomocą precyzyjnie odseparowanych pojedynczych dźwięków gitary i basu, muzycy wprowadzają w transowy, senny klimat, który snuje się dość jednostajnie, z rzadka rozświetlany zmianami napięcia. Za odrealnianie odpowiedzialna jest również subtelna gra klawiszy i nieinwazyjny wokal, który sprawia wrażenie, jakby znaczenie słów leżało gdzieś na drugim planie. Kolejne utwory wpisane są w specyficzną oscylację, wyłaniając się i chowając w sennej przestrzeni. W muzyce 3moonboys słychać inspiracje twórczością Mogwai, Sigur ros czy zespołów skupionych w kanadyjskiej wytwórni Constellation. Nie starają się popisywać technicznymi fajerwerkami, a raczej przy pomocy prostych, acz melodyjnych dźwięków, zbudować intrygujący klimat. W dużej mierze im się to udaje. Czasem balansują na granicy zamknięcia we własnym świecie i znudzenia słuchacza, ale tylko w jednym przypadku ("World one father") ją przekraczają. Przeważnie brzmią bardzo szczerze, wciągając w utkaną przestrzeń, swobodnie manipulując w niej emocjami. Czasem jednak aż prosi się o solidne, ciężkie uderzenie gitary, które pozwoliłoby trochę zróżnicować brzmienie. Mam wrażenie, że korzystając ze wszystkich dobrodziejstw, które przyniósłby taki kontrast, zespół mógłby jeszcze bardziej zaintrygować, bez groźby uśpienia. Nie zmienia to jednak faktu, iż debiut 3moonboys to solidna porcja klimatyczno - gitarowego grania. Mam nadzieję, że zbliżająca się następna płyta zespołu potwierdzi nadzieje w nim pokładane. Pasażer Tak zapewne brzmiałby sen przełożony na język dźwięków. Sen psychodeliczny i dziwny, którego strzępy kołaczą się po głowie jeszcze długo po przebudzeniu. Z czystym sumieniem mogę debiut Księżycowych Chłopaków polecić fanom Mogwai, Sigur Ros czy Explosions In The Sky. Jeżeli jakiś krajowy album naprawdę utrzymany jest na światowym poziomie, to właśnie jest to pierwsza płyta 3moonboys. Życzę muzykom dalszego owocnego śnienia. Dobranoc. Zespołowi 3moonboys (w składzie którego udzielają się muzycy grupy Charlie Sleeps) znakomicie udało się uchwycić odrealnioną atmosferę snu w niezwykłych muzycznych pasażach. Długie, oniryczne kompozycje z pogranicza emo i post rocka są równie niepokojące, co po prostu piękne. Każda z nich - czy to hipnotyczny "(A_lon{e})g Trip", ostrzejsze, gitarowe "Memories" czy jedenastominutowa post rockowo-electro-avant popowa suita "Charlie Sleeps" - urzeka na zupełnie inny sposób. Spora w tym też zasługa nienagannej produkcji, za którą odpowiedzialny jest wokalista Variete, Grzegorz Kaźmierczak. Teraz Rock Karnowski, Kotwicki, Michalski. Uważni obserwatorzy polskiej sceny rockowej te trzy nazwiska skojarzą natychmiast. To oczywiście muzycy zespołu Charlie Sleeps, który nie tak dawno wydał kompakt w tej samej wytwórni (recenzowany na łamach "Teraz Rocka"). Obydwa projekty, poza wspomnianą trójką muzyków, łączy również osoba Grzegorza Kaźmierczaka (lidera grupy Variete) który jest także producentem "3moonboys". Zespół 3moonboys kształtował się stopniowo w latach 2001-2002, na zasadzie odskoczni od Charlie Sleeps. Można się jednak zastanawiać - po co inny szyld do muzyki, którą stworzyli panowie ze Śpiącego Karola? Owszem - 3moonboys grają zdecydowanie mniej hałaśliwie (wyjątek stanowi "Memories"). Ale poza tym płyta "3moonboys" mogłaby być spokojnie kolejnym albumem Charlie Sleeps. I to w dodatku dobrą płytą tej formacji. Dużo w tym zestawie znanych z "Charliego" senno-psychodelicznych klimatów. Takie niby-Mogwai, niby-Radiohead. Kompozycje charakteryzuje oszczędność w graniu, ale jednocześnie bogactwo muzycznych barw. Gitarowy sound uzupełniają znakomicie sample, loopy i instrumenty klawiszowe (więcej ich tu niż w nagraniach Charlie Sleeps). Za przykład niech posłuży choćby taki kawałek "Blushes (na klawiszach gra tu Kaźmierczak). Ciekawostką omawianego wydawnictwa są nieco minimalistyczne w formie "bonusy" dodane do każdego utworu na płycie. Jak to działa? Leci sobie, powiedzmy, kawałek numer 1. W pewnym momencie "kończy się" i przechodzi w miniaturę trwającą od kilkunastu sekund do kilku minut - zależnie od utworu. Pisze "bonusy" bo nie traktowałbym tego jako cody kompozycji. Są to rzeczy zbyt odległe w klimacie od "głównych" numerów. Przyznam, że pomysł mi się spodobał - szczególnie, że te utworki mają ciekawą atmosferę i okazują się niezłym wprowadzeniem do następnych rzeczy. FLUID Na albumie dominują oniryczne tematy, spowite rozedrganą, spogłosowaną gitarą, która nierzadko wraz z rozwojem utworu atakuje ścianą dźwięku. Gdy dołączają do niej klawisze ziać zaczyna budzącym nie najmilsze skojarzenia patosem. Są też ciemne impresje, czy rozlane pejzaże. Trochę ciekawiej robi się, gdy chłopaki nawiązują do nerwu zimnej fali (jak np. w otwierającym płytę "evaded me"). Natomiast w siódmym kawałku - "memories", znienacka uderzają prostolinijnym, brudnym punkowym czadem - a jednak nie zapomnieli, że tak też można! W sumie "3moonboys" to propozycja zdecydowanie dla rockowych melancholików. Fani Explosions In the Sky, czy Mogwai pewnie znajdą tu coś dla siebie. JAZZGA Fragmenty koncertu, który odbył się w łódxkim klubie JAZZGA. Fragmenty koncertu, który odbył się w łódxkim klubie JAZZGA. TYMAWA WIELKA sesja nagraniowa ONLY MUSIC CAN SAVE US Do wielkiej tymawy wybraliśmy się pełni optymizmu. Tacy też wróciliśmy. Video-relacja z wiejskiej eskapady. > Zobacz też foto-relację Tapeta 3moonboys Tapeta na twój pulpit Temat oparty na wariacjach okładki z płyty "3moonboys" Tapeta ONLY MUSIC CAN SAVE US Wallpaper ONLY MUSIC CAN SAVE US Wallpaper on your pulpit Grafitti z muru londyńskiego Grafitti from Londons wall Logo na telefon GSM logo Na swój telefon: SMS NA NUMER: 7216 o treści GG.429289 na modele NOKII: modele: 3210, 3310, 3330, 3350, 3395, 3410, 3510, 3590, 5110, 5130, 5210, 5510, 6110, 6130, 6150, 6210, 6250, 6310, 6310i, 6510, 6590, 6610, 7110, 7210, 7650, 8210, 8310, 8810, 8850, 8890, 8910, 9110, 9110i, 9210, 9210i, 8910i, Na numer znajomego: SMS NA NUMER: 7216 o treści GG.429289.xxxxxxxxx na modele NOKII: modele: 3210, 3310, 3330, 3350, 3395, 3410, 3510, 3590, 5110, 5130, 5210, 5510, 6110, 6130, 6150, 6210, 6250, 6310, 6310i, 6510, 6590, 6610, 7110, 7210, 7650, 8210, 8310, 8810, 8850, 8890, 8910, 9110, 9110i, 9210, 9210i, 8910i, (zamiast xxxxxxxxx wpisz numer znajomego, np. 501000000) W przypadku problemów z pobraniem obiektu prosimy o kontakt pod adresem bok@phonesat.pl Usługa dostępna dla ERA, PLUS, IDEA, HEYAH. Koszt sms 2,44 PLN z VAT + koszt WAP wg stawki operatora POWERED BY PHONESAT Wywiad z grupą 3moonboys, przeprowadzony po koncercie w klubie "Jazzga" Adam Bogusiak (SQUADOVA.ORG) Nic na siłę. Musimy się najpierw uporać sami ze sobą. Po prostu musimy dojrzeć, dotrzeć do siebie. Musi być taka komunikacja, że żadne słowa nie będą potrzebne. Po prostu wychodzimy na scenę i łoimy tak, że jesteśmy z tego zajebiście zadowoleni. Squadova: Historia 3moonboys jest dosyć zawiła. Graliście w Charlie Sleeps, w Piątej Stronie Świata. Jak doszło do zawiązania kolejnego składu? Piotr Michalski: Historia jest krótka. Po prostu w pewnym momencie poczuliśmy we trójkę z Marcinem (Marcin Karnowski, perkusista 3moonboys - od red.) i z Wojtkiem (Wojtek Kotwicki, gitarzysta i wokalista 3moonboys - od red.), że chcielibyśmy robić coś swojego. Zaczęliśmy się we trójkę spotykać na próbach, powstawały kolejne numery. To był już zalążek czegoś. Stwierdziliśmy, że fajnie jest grać we troje, może nawet we czworo w przyszłości. Wojtek Kotwicki: Od Charlie Sleeps odbiegamy trochę klimatem. Charlie Sleeps jest bardziej gitarowe, zaś w 3moonboys uderzamy więcej "w klimat". Charlie Sleeps troszeczkę teraz podumarł, jak nie umarł... Na chwilę usnął - zawiesił działalność. My zaś wydaliśmy płytę 3moonboys, którą właśnie promujemy. Zaś co do Piątej Strony Świata, to grupa rozwiązała się już dawno temu. 3moonboys to jest, jak przypuszczam, już nasz ostatni projekt jaki mogliśmy stworzyć. Squadova: Wyprzedziłeś moje pytanie. Powiedzcie mi, dlaczego właściwie powstał zespół 3moonboys, przecież grupa Charlie Sleeps tak naprawdę gra bardzo podobnie... W.K.: Chcemy iść troszkę w inną stronę. Powstanie 3moonboys zaś wynikło samo z siebie. Umawialiśmy się z Charlie Sleeps na próbę, ale ktoś nie mógł dojechać, albo coś innego. Zaczęliśmy spotykać się we trójkę. Zrobiliśmy jeden numer, potem drugi. Nagle zaczęło wychodzić tysiąc pomysłów. W tym momencie zawiązaliśmy skład. Materiał nagraliśmy rzutem na taśmę. P.M.: Generalnie chodzi tu o sprawy personalne, o ludzi, bo wiesz nie jesteśmy już gówniarzami, młodzieniaszkami. Nie mamy po 17 lat. Ludzie z czasem albo w tym zostają, chcą to robić, i zrobią wszystko aby móc tworzyć daną muzykę, albo sobie odpuszczają, zakładają rodziny, idą do pracy czy otwierają firmy. Squadova: Jak wyglądała wasza współpraca z Grzegorzem Kaźmierczakiem (wokalista Variete, realizował płytę 3moonboys - od red.)? W.K.: My bardzo lubimy się z Grzesiem. Fajnie się z nim nagrywa, wszystko jest super. Płytę "3moonboys" nagraliśmy u Grzesia, ale miksy są naszym dziełem. Grzesiu wyjechał na wakacje i zostawił nam studio, więc mogliśmy robić tam wszystko co chcieliśmy. Z Grzesiem jest wszystko fajnie, ale jednak jest to człowiek, który jednostronnie patrzy na muzykę. P.M.: Jest to człowiek, który jest ukształtowany w jakimś kierunku. My nie potrafiliśmy po prostu przeskoczyć pewnych rzeczy. On też nie potrafił przeskoczyć naszych oczekiwań. Skończyło się na tym, że w czasie kiedy ja byłem na zagranicznych wojażach, chłopaki sami zrobili miksy. Squadova: Muzyka, którą usłyszałem na waszym koncercie przypominała mi dokonania June of 44 czy Engine Down. Jak reagujecie na tego typu porównania? Marcin Karnowski: Uciekamy bardzo od porównań. Nie chcemy, żeby nas porównywano do czegokolwiek. Uważam, że robimy coś indywidualnego i coś zupełnie innego. P.M.: Porównywanie - no wiadomo, fajnie jest przyczepić zespołowi etykietkę, bo ludzie, którzy obracają się w tych kręgach, ludzie, którzy dziś przyszli na koncert spotkają swoich znajomych i powiedzą im: "słuchaj jest koncert, gra taki a taki zespół, przypomina to, to i to". I wtedy ten ktoś to łyka albo nie. I to jest dobre. Ale generalnie myślę, że nikt nie jest zadowolony jeśli przykleja mu się etykietkę zespołu, który jest jego niedoścignionym wzorem. Squadova: Jakie zespoły ostatnio zrobiły na was największe wrażenie? W.K.: Nowe Blonde Redhead ("Misery is a butterfly" - od red.), duński zespół Underbyyn. P.M.: Polski zespół Snowman, z Poznania. Squadova: A czy powstają już nowe kawałki? Czy planujecie w przyszłości rozszerzyć skład o kolejny instrument? W.K.: Płytę nagrywaliśmy w trio tak naprawdę, czyli jeszcze bez Radka (Radek Drwęcki, klawiszowiec i wokalista 3moonboys - od red.). Radek dołączył do nas w marcu tego roku z myślą o tym żebyśmy mogli grać koncerty z klawiszami, gdyż chcieliśmy koniecznie żeby był klawisz. Nie chcieliśmy już drugiej gitary, aczkolwiek gitara gdyby się pojawiła w przyszłości to może byłoby to całkiem, całkiem. P.M.: Nic na siłę. Musimy się najpierw uporać sami ze sobą. Po prostu musimy dojrzeć, dotrzeć do siebie. Musi być taka komunikacja, że żadne słowa nie będą potrzebne. Po prostu wychodzimy na scenę i łoimy tak, że jesteśmy z tego zajebiście zadowoleni. Squadova: A czy jesteście zadowoleni z trasy promującej "3moonboys"? Jak wyglądają koncerty0 w innych miastach, czy jest np. lepsza frekwencja? W.K.: Wczoraj byliśmy w Gdyni i może nie było za dużo ludzi. Było zimno i może dlatego ludzie nie przyszli. Ale i tak tam jest strasznie duży klub, wchodzi chyba z tysiąc osób, także nawet gdyby było sto osób to i tak byśmy ich prawie nie zauważyli. A tutaj jest mniejszy klub, my wolimy grać w mniejszych klubach. Nawet jeśli było 30-50 osób to dla nas jest o wiele lepiej, gdyż jest komunikacja i odbiór. Graliśmy już też w Bydgoszczy, ale tam już wyrobiliśmy sobie publiczność, mamy tam zawsze 200-300 osób na koncercie, ale to jest nasz dom, więc przychodzi jakie 15-20 % naszych znajomych. Myślę, że jak przyjedziemy drugi raz do Łodzi to będzie więcej osób. Jeśli ludziom, którzy byli dziś na koncercie się spodobało to liczę, że następnym razem przyprowadzą swoich znajomych. M.K.: Ja jestem bardzo zaskoczony koncertem w Łodzi, bo myślałem, że będzie mniejsza frekwencja. Było jednak bardzo miło i kameralnie. Squadova: Odnoszę ostatnio wrażenie, że gitarowe granie odżywa w Polsce. Pojawiło się dużo nowych rockowych zespołów: Blue Raincoat, Supreme, 3moonboys, które niejako rozpoczęły nowy etap takiego grania w Polsce. Jak wy to postrzegacie? W.K.: Ja myślę, że to zawsze gdzieś drzemie. Po prostu brakuje jakiejś poważnej promocji, która zwykle kończy się na biednych kopiach Myslovitz. Przez to ludzie zaczynają odrzucać muzykę gitarową. M.K.: Ludziom się zaczyna najzwyczajniej w świecie nudzić, bo ile razy można słuchać klonów britpopowych. Ale oczywiście zespoły, które wymieniłeś to rzeczywiście są bardzo świeże. Squadova: Piosenka "Charlie Sleeps" dedykowana jest zmarłemu niedawno Charlesowi Bronsonowi. A jaki jest wasz ulubiony film z Bronsonem? W.K.: "Mściciel 3" jest najlepszy. M.K.: Ja szczerze mówiąc boję się to oglądać... W.K.: Jesteśmy w ogóle fanami epoki lat 80-tych i takich na pozór kiczowatych filmów sensacyjnych, np. z Chuckiem Norrisem czy Charlesem Bronsonem. Squadova: Dzięki za wywiad! W.K.: Dziękujemy i pozdrawiamy! rozmawiał: Adam Bogusiak Chłopcy z księżyca Basia Bardadyn (ŻYCIE WARSZAWY) Piąta Strona Świata, Charlie Sleeps, teraz 3Moonboys... Trzeba przyznać, że bydgoscy muzycy nie mają sobie równych w tworzeniu nowych, choć w rzeczywistości składających się niemal z tych samych członków, kapel. Piąta Strona Świata, Charlie Sleeps, teraz 3Moonboys... Trzeba przyznać, że bydgoscy muzycy nie mają sobie równych w tworzeniu nowych, choć w rzeczywistości składających się niemal z tych samych członków, kapel. Najnowszy projekt Wojtka Kotwickiego tworzą trzej muzycy Charliego oraz klawiszowiec Radek Drwęcki. W ubiegłym miesiącu wydali debiutancki krążek, który stylistycznie przypomina dokanania ich poprzedniej formacji. - Poniekąd jest to kontynuacja tamtego zespołu, ale chcemy też szukać nowych brzmień, kierunków, przestrzeni - mówi Wojtek Kotwicki. - Jako Charlie Sleeps czuliśmy, że stoimy w miejscu, teraz jako trio chcemy ewoluować w kierunku brzmień bardziej elektronicznych. Czy w związku z tym Charlie Sleeps umarł śmiercią naturalną? - Powiedzmy, że na razie przysnął - śmieje się Kotwicki. Na "3Moonboys" rzeczywiście mniej jest typowego gitarowego grania, a więcej klimatycznych dźwięków spod znaku Sigur Ros, Mogwai czy Massive Attack. Nie bez znaczenia jest również fakt, że chłopaków przy nagraniu płyty wspomagał Grzegorz Kaźmierczak - lider bydgoskiego Variete. Materiały prasowe dotyczące płyty ONLY MUSIC CAN SAVE US Dla wszystkich tych którzy są zainteresowani materiałami prasowymi umieszczamy najpotrzebniejsze w tym dziale: zdjęcia (dobrej rozdzielczości) front okładki (dobrej rozdzielczości) wektorowe logo zespołu krótkie info Chłopcy z księżyca Rozmowa z WOJTKIEM KOTWICKIM, wokalistą bydgoskiej grupy 3Moonboys: z początku działał jako projekt poboczny. Pęd ku eksperymentom i erupcja pomysłów spowodowały jednak, że powstało sporo muzyki, która musiała ujrzeć światło dzienne. Tak zrodził się materiał na płytę, a zespół wyruszył w trasę koncertową. W minioną niedzielę zagrali w rzeszowskim "Rejsie". Szkoda, że na koncercie pojawiło się zaledwie kilkanaście osób, bo było to jedno z najciekawszych wydarzeń muzycznych. Po lewej Piotr Michalski, śpiewa Wojtek Kotwicki. - Kilkanaście osób na waszych koncertach to standard, czy tylko wypadek przy pracy? - Różnie to bywa. Na razie zaczynamy z tym składem, a trudno bez odpowiedniej promocji trasy zagrać dla większej publiczności. Nowy materiał jest tak świeży, że jeszcze nie doczekał się żadnej oficjalnej recenzji. Granie dla małej publiczności już nieraz przerabialiśmy, więc poniekąd jesteśmy przyzwyczajeni. Myślę, że z każdą następną trasą będzie coraz lepiej. Najważniejsze, by nazwa była kojarzona z nami i z tym co robimy. - Nie tak dawno wydaliście krążek pod szyldem Charlie Sleeps. Po co tworzyć kolejny band, o praktycznie niezmienionym składzie? - Naszemu pierwotnemu trio klimaty muzyczne, w jakich tkwiliśmy w Charlie Sleeps, trochę przestały odpowiadać. Zaczęliśmy szukać dalej i dalej, uciekać od sztampowych gitar, odkrywać przestrzeń, bawić się większą ilością brzmień i efektów. W ten sposób narodził się pomysł na nowy skład, powstał 3Moonboys. Grupę wzbogaciliśmy o klawiszowca Radka Drwęckiego. - Wydaliście płytę w jednoosobowej wytwórni Europeans Records. Świadomy wybór czy jedyne rozwiązanie dla mało znanej kapeli? - Nagraliśmy tu wcześniej płytę Charlie Sleeps i muszę przyznać, że nie żałujemy naszego wyboru. Artur Maszota, właściciel wytwórni, jest pełen zapału i pomysłów na promowanie swoich wydawnictw, czego brakuje, niestety, wielu innym, dłużej i prężniej działającym wydawnictwom. - Jak wygląda współpraca z wytwórnią? - Płyta została wydana w pełni profesjonalnie, w kartonowym digipack'u. Dostarczyliśmy całościowo opracowany materiał, w zamian dostaliśmy płyty, które możemy sprzedawać na koncertach i przez naszą stronę internetową. W ramach promocji, wydawca rozsyła krążek do gazet i rozgłośni radiowych w celu zebrania jak największej ilości recenzji. Na koniec Europeans organizuje nam trasę koncertową. W tej chwili jeździmy po kraju, jednak Artur przymierza się również do koncertów za granicą. Więcej o zespole: www.3moonboys.pl. Na stronie znajduje się kilka utworów w plikach mp3. Warto się z nimi zapoznać. GRZEGORZ KRÓL - Kilkanaście osób na waszych koncertach to standard, czy tylko wypadek przy pracy? - Różnie to bywa. Na razie zaczynamy z tym składem, a trudno bez odpowiedniej promocji trasy zagrać dla większej publiczności. Nowy materiał jest tak świeży, że jeszcze nie doczekał się żadnej oficjalnej recenzji. Granie dla małej publiczności już nieraz przerabialiśmy, więc poniekąd jesteśmy przyzwyczajeni. Myślę, że z każdą następną trasą będzie coraz lepiej. Najważniejsze, by nazwa była kojarzona z nami i z tym co robimy. - Nie tak dawno wydaliście krążek pod szyldem Charlie Sleeps. Po co tworzyć kolejny band, o praktycznie niezmienionym składzie? - Naszemu pierwotnemu trio klimaty muzyczne, w jakich tkwiliśmy w Charlie Sleeps, trochę przestały odpowiadać. Zaczęliśmy szukać dalej i dalej, uciekać od sztampowych gitar, odkrywać przestrzeń, bawić się większą ilością brzmień i efektów. W ten sposób narodził się pomysł na nowy skład, powstał 3Moonboys. Grupę wzbogaciliśmy o klawiszowca Radka Drwęckiego. - Wydaliście płytę w jednoosobowej wytwórni Europeans Records. Świadomy wybór czy jedyne rozwiązanie dla mało znanej kapeli? - Nagraliśmy tu wcześniej płytę Charlie Sleeps i muszę przyznać, że nie żałujemy naszego wyboru. Artur Maszota, właściciel wytwórni, jest pełen zapału i pomysłów na promowanie swoich wydawnictw, czego brakuje, niestety, wielu innym, dłużej i prężniej działającym wydawnictwom. - Jak wygląda współpraca z wytwórnią? - Płyta została wydana w pełni profesjonalnie, w kartonowym digipack'u. Dostarczyliśmy całościowo opracowany materiał, w zamian dostaliśmy płyty, które możemy sprzedawać na koncertach i przez naszą stronę internetową. W ramach promocji, wydawca rozsyła krążek do gazet i rozgłośni radiowych w celu zebrania jak największej ilości recenzji. Na koniec Europeans organizuje nam trasę koncertową. W tej chwili jeździmy po kraju, jednak Artur przymierza się również do koncertów za granicą. Więcej o zespole: www.3moonboys.pl. Na stronie znajduje się kilka utworów w plikach mp3. Warto się z nimi zapoznać. Koniec trasy koncertowej Właśnie zakończyliśmy naszą trasę koncertową i przygotowywujemy się do nagrania kolejnego materiału, być może że na jesień sie pojawi w sprzedaży. Wizyta w radiu PiK 9/10 marca około północy w Radiu PiK będzie mozna posłuchać rozmowy naszej z Adamem Droździkiem oraz troche dobrej muzy, zapraszamy słuchaj on-line Zmiany personalne, czyli kuracja odmładzająca Po pewnych małych rozterkach w naszych szeregach, zmienił nam się klawiszowiec z Radka, na innego Radka, (czyli niby nic się nie zmieniło, a jednak...) więcej informacji na temat nowego Radka w dziale BAND VIDEO na naszej stronie W dziale media dodaliśmy zdjęcia z koncertów jak i fragment video z Klubu Jazzga w Łodzi Przygotowania do trasy koncertowej trwają Jesteśmy w trakcie przygotowywania trasy na przełomie marzec/kwiecień - natomiast najbliższy koncert szykuję się nam 26 lutego w Ciechanowie w Centrum Kultury Dzisiaj w dziale media dodaliśmy tapete na twój pulipt dla chętnych Koncerty za pasem Koncerty za pasem, czas troszkę odpocząć w ciepłych pieleszach bydgoskich zakamarków... Jak troszkę dojdziemy do siebie po tych wszystkich wojażach przygotujemy jakieś sprawozdanie z odbytej trasy. Wszystkim tym którzy byli na naszych koncertach, serdecznie dziękujemy jak i za ich miłe słowa. Przepraszamy Kraków za to że przegraliśmy walkę z atmosefrycznymi warunkami i nie dojechaliśmy na czas, mamy nadzieję że następnym razem :) Pierwsza płyta - Pierwsza trasa - Pierwsza krew Płytka już wydana, czas ruszać w trasę, oto miejsca gdzie będzie można nas zobaczyć w najbliższym czasie: 13.11 Bydgoszcz "Mózg" 17.11 Gdynia "Ucho" 18.11 Łódź "Jazzga" 19.11 Kraków "Kawiarnia Naukowa" 20.11 Tarnów "Przepraszam" 21.11 Rzeszów "Rejs" 02.12 Warszawa "Diuna" 08.12 Poznań "Piwnica 21" Kulturalny supermarket Płyty 3moonboys i Charlie Sleeps będzie można kupować po koncertach w cenie 25zł Płytka już wydana, czas ruszać w trasę, oto miejsca gdzie będzie można nas zobaczyć w najbliższym czasie: 13.11 Bydgoszcz "Mózg" 17.11 Gdynia "Ucho" 18.11 Łódź "Jazzga" 19.11 Kraków "Kawiarnia Naukowa" 20.11 Tarnów "Przepraszam" 21.11 Rzeszów "Rejs" 02.12 Warszawa "Diuna" 08.12 Poznań "Piwnica 21" Kulturalny supermarket Płyty 3moonboys i Charlie Sleeps będzie można kupować po koncertach w cenie 25zł Najbliższe plany koncertowe 15.10.2004 - Łowicz - Obieg Art Festiwal 13.11.2004 - Bydgoszcz - Mózg (razem z Blue Raincoat, Whippin Willow) 15.10.2004 - Łowicz - Obieg Art Festiwal 13.11.2004 - Bydgoszcz - Mózg (razem z Blue Raincoat, Whippin Willow) Nic, tylko nas dobić... I po wakacjach, chyba najgorsze jakie nam się w życiu przydarzyły... Okradli naszą kanciapę, teraz przyszło nam szukać zarówno sprzętu jak i nowej sali do prób. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta wychodzi na jesień br. bo czemu miałoby się coś zmienić. Zbieramy się powoli do kupy i wio w traskę. Wakacje czy nie wakacje Mamy wakacje! Ale traktujemy je bardzo pracowicie, na jesień płytka i koncerty, cierpliwości... Charlie Sleeps VS. 3moonboys Już 10 lipca na Muszli koncertowej w Bydgoszczy zagramy koncert z naszym drugim projektem Charlie Sleeps, na który zapraszamy - obecność obowiązkowa, ewentualnie L4 - innych usprawiedliwień nie uznajemy! :) Więcej o koncercie będzie można posłuchać w radio PiK koło godziny 24 już 7 lipca br. Guestbook Dodaliśmy kolejny element na naszą stronę jakim jest księga gości, aby każdy mógł coś od siebie napisać! ;) Prezent na dzień dziecka Prezent na dzień dziecka - Już teraz możesz sciągnąć sobie logo 3moonboys na swój telefon! ZOBACZ SZCZEGÓŁY! www.3moonboys.com Mamy kolejny adres naszej strony internetowej który otrzymaliśmy od firmy DomainMaker za co bardzo im dziękujemy ;) Pierwsze koty za płoty... Jesteśmy już po koncercie w mózgu, następny lokalny koncert który zagramy odbędzie sie wraz z naszym równoległym projektem CHARLIE SLEEPS w Muszli koncertowej w Parku Witosa, 10 lipca br. Równie gorąco zapraszamy, i po raz kolejny gramy bez biletów!!! A tymczasem zapraszamy wszystkich zainteresowanych naszą twórczością na koncerty CHARLIE SLEEPS które odbędą sie w całym kraju, szczegóły można zobaczyć na stronie www.charliesleeps.bki.pl Zapraszamy Na kolejny koncert 3moonboys zapraszamy do legendarnego klubu Mózg w Bydgoszczy - 21 maja - czyli w piątek o godzinie 21 - wstęp wolny - Zapraszamy!!! Mamy wydawce! Już wiemy!!! Nasz pierwszy album nazwany "3moonboys" ukaże się najpóźniej w listopadzie pod szyldem EUROPEAN RECORDS. A dla każdego zainteresowanego naszymi wszelkimi, innymi poczynaniami informuję że już 15 kwietnia 2004 ukaże się pierwsza płyta CHARLIE SLEEPS, (niegdyś 5 strona świata) naszego równoległego projektu, który będzie do nabycia w sklepach bądź przez internet po tym samym szyldem wydawniczym. 3+moon+boys = 4 Od połowy marca zaczeliśmy grywać próby i pierwsze koncerty z kolejnym członkiem naszego zespołu, z Radkiem Drwęckim grającym na instrumentach klawiszowych Pierwsze koncerty.... W końcu zaczynamy nasze koncerty i póki co w regionie a już niedługo troszke dalej być może 3 kwietnia w Szubinie z Mordami w Domu Kultury 24 kwietnia Bydgoszcz (Stary Rynek, urodziny miasta) pierwszy nie ostatni first not last No to już jesteśmy po pierwszym wspólnym koncercie z Supreme i Charlie Sleeps, powiem szczerze że jestem mile zaskoczony tak ciepłym przyjęciem bydgoskiej publiczoności... MP3 - do pobrania Na specjalne życzenie umieszczamy dwie empecze w lepszej jakości na stronie do pobrania a są to "Evaded me..." i "3moonboys from the bright side". Jednak uprzedzamy że obydwa pliki po spakowaniu ważą ponad 5MB! Jesteśmy! To już! jesteśmy gotowi i chcemy grać! Każdy kto jest zainteresowany zoorganizowaniem niech sie z nami skontaktuje moonboys@o2.pl albo przez GG 4699236 albo telefonicznie 503 465 329 Wielki, "Długi" powrót Wiemy już napewno, że Piotrek wraca do 15 stycznia także przyjdzie już niedługo nam grać koncerty!!! nowa strona Strona 3Moonboys właśnie rusza, każdy kto ma ochotę niech sobie ją poogląda a i wyrazi swoją opinię poprzez formalularz! Muza z MUSIC PLAYERA Jest możliwość przesłuchania naszego materiału we fragmentach. Tylko 'Evaded me...' i '3Moonboys (from the bright side)' są w całości. START! Jak tylko zbierzemy się do kupy ruszamy w trasę koncertową, przypuszczalnie bedzie to w okolicy luty -marzec 2004 Wspierają nas Help us Urząd Miasta Bydgoszczy (www.bydgoszcz.pl) Instytut Adama Mickiewicza (www.iam.pl) http://www.harmex.pl/ - zabawki, zabawki drewniane, zabawki ekologiczne, zabawki wiklinowe, harmex, drewniane zabawki, ekologiczne zabawki, wiklinowe zabawki, wyroby z drewna, wyroby z wikliny, produkcja zabawek, produkcja zabawek drewnianych, produkcja zabawek ekologicznych, wózki dla lalek, wózeczki dla lalek, łóżeczka dla lalek, łóżka dla lalek, klocki drewniane, meble dla dzieci, wiklinowe meble dla dzieci, drewniane samochody, samochody drewniane, pociągi drewniane, Harmex, HARMEX 3moonboys sind in Deutschland, Mai 2005! Wojtek Szałkowski Obrazy upamiętniające pierwszy wyjazd do Niemiec. W maju 2005 roku zagraliśmy 3 koncerty u naszych zachodnich sąsiadów: w Berlinie, w Weimarze oraz w Dreźnie. There are some photos from our first visit in Germany in May 2005. We were played 3 concerts: in Berlin, Weimar and Dresden. Obrazy upamiętniające pierwszy wyjazd do Niemiec. W maju 2005 roku zagraliśmy 3 koncerty u naszych zachodnich sąsiadów: w Berlinie, w Weimarze oraz w Dreźnie. There are some photos from our first visit in Germany in May 2005. We were played 3 concerts: in Berlin, Weimar and Dresden. 3moonboys w Mózgu - 26 listopada 2005. 3moonboys in Mózg Club - 26th November 2005. Krzysztof Szymanowski Krzysztof Szymanowski Wyjątkowy koncert 3moonboys w klubie Mózg. Od dłuższego czasu pierwszy bez zespołów towarzyszących. W odpowiedzi na spore zainteresowanie wizualizacjami z "Muszlafest" do naszego materiału dołączamy obrazy Radka Drwęckiego. Koncert, który pochłonął wiele energii, wymagał ogromnego zaangażowania w przygotowaniu całej oprawy. Pojawił się zapis koncertu na DVD. Niestety, zapis audio, na skutek złośliwości rzeczy martwych - prawdopodobnie nigdy nie ujrzy światła dziennego.